20 lutego 2017

Test: smycz Kudłaty Art

Długo zbierałam się do zakupu nowej smyczy, przekopałam internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu czegoś, co spełni moje oczekiwania. Szukałam smyczy przepinanej (stara nie przetrwała spotkania z ząbkami Kuku), prostej i lekkiej. W końcu, przekornie, zdecydowałam się na smycz produkcji Kudłaty Art, o której nic nie udało mi się wyczytać. Dużo dobrego pisze ich warsztatu, ale nie znalazłam praktycznie nic o smyczach, więc postanowiłam zaryzykować.

Wszystko zapowiadało się bardzo dobrze. Tuż po złożeniu zamówienie spotkała mnie niespodzianka w postaci 10% rabatu. Zgodnie z umową realizacja zamówienia trwa do 15 dni od zaksięgowania wpłaty, tymczasem już po pięciu dniach od zamówienia nowiutka smycz była nie tylko gotowa, ale w naszych rękach.

Kudłaty Art oferuje smycze klasyczne i przepinane w różnych wariantach. Podstawowa smycz składa się z taśmy bazowej i ozdobnego obszycia – jednobarwnego lub wzorzystego. Co charakterystyczne smycz obszywana jest tylko partiami. Taśmy można dodatkowo ozdobić ściegiem czy oznaczyć odblaskowym haftem. My zdecydowaliśmy na smycz przepinaną o długości 250 cm i szerokości 2 cm z małym karabińczykiem. Do tego trochę zaszalałam i wzięłam podszycie uchwytu softshellem.

Smycz Kudlaty Art

Smycz Kudlaty Art

Pierwsza myśl po rozpakowaniu smyczy – chyba przesadziłam z długością. Przez ostatnie miesiące używaliśmy właściwie tylko plecionej smyczy od dogstyle, która ma 150 cm długości. Dodatkowy metr zrobił na mnie dość spore wrażenie. Na szczęście szybko się okazało, że nie ma się czego bać, a długość jest w sam raz. Druga myśl, to że smycz jest naprawdę lekka. Może nie mam wielkiego porównania, ale poprzednia smycz tego rodzaju była zdecydowanie cięższa, chociaż 20 cm krótsza i nie miała żadnych dodatkowych zdobień.

Smyczy używamy od trzech tygodni, dzięki urozmaiconej pogodzie mieliśmy okazję przetestować ją w różnych, czasami bardzo trudnych, warunkach. Lądowała w kałużach, błocie, piasku, śniegu itd. Oczywiście nie wyszła z tego bez szwanku, ale przyznaję, że stosunkowo trudno ja zabrudzić, szczególnie jeśli chodzi o fragmenty obszyte (chociaż są najjaśniejsze). Zgodnie z informacją zawartą na stronie producenta materiał łatwo wyczyścić z pomocą gąbki, wody i odrobiny detergentu. Mi bez większego wysiłku udało się nawet i bez tego ostatniego

Smycz schnie bardzo szybko, jedynie uchwyt potrzebuje więcej czasu, ale to była moja fanaberia, więc nie ma co narzekać. Tym bardziej, że uchwyt jest naprawdę wygodny i nie żałuję tej decyzji. Poza tym smycz jest dość wytrzymała. Kiedy Kuku chce się gdzieś ruszyć, łapie smycz zębami i próbuje nas za sobą pociągnąć. Zdarzyło się tak i z tą smyczą, ale póki co nie widzę żadnych zaciągnięć.

Smycz Kudlaty Art

 

Cennik i pełna oferta Kudłaty Art są dostępne na stronie, a poza smyczami w ofercie znajdziemy obroże i szelki, a także gadżety jak muszki czy apaszki.

Kategorie: testy


DODAJ KOMENTARZ

Twój email nie będzie opublikowany, bez obaw!

Brak komentarzy