hercklekoty.pl » Rumunia w budowie
28 października 2016

Rumunia w budowie

Wpis nieco retrospektywny, ale od czegoś trzeba zacząć. Byliśmy w tym roku na wakacjach z Rumunii, ale nie chcemy opowiadać o tym, co widzieliśmy, robiliśmy ani jak było. Chcielibyśmy raczej podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, które osobom niezdecydowanym mogą pomóc podjąć decyzję o wyjeździe do Rumunii (albo całkiem taki pomysł odrzucić). Jako, że jechaliśmy z czworonogiem, pojawią się też wątki zoologiczne.

The Transfagarasan Highway

Przed wyjazdem przejrzeliśmy kilka stron i blogów, w teorii wiedzieliśmy czego się spodziewać, jednak praktyka nas zaskoczyła i to nie raz. Dlatego poniżej zamieszczamy kilka uwag, które sami chętnie byśmy przeczytali przed wyjazdem:

  1. Rzecz najważniejsza – trzeba korzystać z pierwszej okazji na to, by zjeść, zrobić zakupy, bo kolejna przy dobrych wiatrach nadarzy się dopiero za x kilometrów (albo wcale).
  2. Jedynym słusznym językiem w Rumunii jest rumuński. Angielski może uda się wykorzystać, francuski raczej nie. Polecamy zapoznać się z potrawami rumuńskimi przed wyjazdem, żeby w razie potrzeby tylko wskazać odpowiednią pozycję w menu. Celowanie na chybił trafił może być bolesne.
  3. Jak w tytule, kraj jest jeszcze w budowie. Wbrew temu co można wyczytać w sieci, drogi w przeważającej mierze są w stanie średnim. Trzeba się przygotować na wstrząsy, jazdę maksymalnie 30 km/h i różne inne atrakcje (czyt. nudne krowy czy konie, ale i niedźwiedzie).
  4. Bezdomne psy są absolutnie wszędzie tj. nie tylko w terenie, ale i w takich miejscach jak kempingi, ogródki restauracje itp. Nie są agresywne, ale bywają nachalne, a towarzyski pies, jak nasz, jest dla nich tylko dodatkowym wabikiem. Zjedzenie obiadu bywa w takiej sytuacji trudne.
  5. Nie znaczy to jednak, że wszystkie psy w Rumunii są bezpańskie ani że Rumuni psów nie lubią. Psy biegające dziko po ulicach nie są wychudzone, właścicielom psów nie przeszkadza to, że ich czworonóg ciągnie do bezdomnego. Psy wpisały się na stałe w miejski, wiejski i górski krajobraz i nie zapowiada się, żeby miało się do szybko zmienić.
  6. Kontynuując psi wątek, nie wiemy czy łatwo znaleźć nocleg z psem, bo spaliśmy w zasadzie tylko pod namiotem. Strzelamy, że łatwiej o to w większych miejscowościach niż na wsi, gdzie pies do domu wstępu raczej nie ma.
  7. Bycie bezglutenowcem nie stanowi w Rumunii większego problemu. Mięsa podaje się zwykle w formie grillowanej, a nie w panierce. Najpopularniejszym dodatkiem jest mamałyga (dla niewtajemniczonych i w duży skrócie: gotowana kasza kukurydziana), więc nic tylko wcinać. Dodatkowo w sklepach można znaleźć wiele cydrów, nawet z Nowej Zelandii.
  8. Zasady są po to, żeby je łamać. Nie brzmi to oczywiście najgorzej, ale kiedy dzikie hordy samochodów marki Dacia Logan wjeżdżają na teren parku narodowego, a w każdej rzece leży kilka worów pełnych śmieci, sytuacja staje się mało ciekawa. Z drugiej tabliczka oznajmiająca zakaz wstępu z psem też może się okazać zmyłką.

Na zakończenie najważniejsze pytanie: czy polecamy wakacje w Rumunii? Tak, ale na pewno nie każdy będzie z takiego wyjazdu zadowolony. Dla nas Rumunia to trochę świat pokazany w filmach Kustiricy. Zdobyliśmy dużo doświadczenia, ale dobrze było po tym wszystkim wrócić do domu.

Kategorie: podróże Tagi: , ,