17 września 2017

Podróże: co wziąć pod namiot

Nie jesteśmy może jeszcze prawdziwymi wyjadaczami wakacji pod namiotem, ale mamy już kilka dłuższych, a nawet bardzo długich, wyjazdów pod namiot. Z każdego wyciągaliśmy nowe wnioski, dzięki czemu każdy kolejny wypad stawał się nieco bardziej elegancki. Oczywiście pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, infrastruktura samego kempingu też gra dużą rolę, ale dzięki dobremu przygotowaniu w sprzyjających warunkach można się urządzić na wypasie nawet pod namiotem.

Na pewno nie wyczerpiemy tematu, ale poniżej postaramy się ująć najważniejsze minimum, które sprawi, że będzie Wam miło, przyjemnie i wygodnie.

Sypialnia

Tutaj nie ma się co rozpisywać, są różne szkoły i każdy ma swoje preferencje. Jedni wybiorą po prostu karimaty, inni maty samopompujące, a my drugi rok przespaliśmy na standardowym, acz względnie płaskim, materacu pompowanym siłą nogi ewentualnie płuc. Jeśli zdecydujecie się na taki wariant, to zdecydowanie polecamy koc/pled/prześcieradło/cokolwiek zarówno pod, jak i na materac, a to przede wszystkim po to, by maksymalnie ograniczyć ryzyko przetarcia, a w konsekwencji flaka i twardego spania.

Łazienka

Oczywiście weźcie kosmetyczkę (najlepiej taką, którą da się powiesić) i zapakujcie ją po swojemu. Warto też pomyśleć o więcej niż jednym ręczniku, ale nie o tym tutaj chcemy napisać. Jeśli wybieracie się na dłużej, to na pewno będziecie chcieli coś przeprać, więc przyda się proszek/płyn do prania. Na większości kempingów znajdziecie pralki (zwykle płatne dodatkowo), ale warto zabrać miskę i w razie potrzeby zrobić szybciutko pranie ręczne. My w sumie tylko raz korzystaliśmy z pralki. Koniecznie zabierzcie też linkę/sznur do wysuszenia prania, ale i ręczników oraz klamerki do złapania prania. Nawet jak nie wieje, majtki czy skarpetki lubią odlatywać i lepiej, żeby nie wylądowały u sąsiadów. Poza tym dobrze mieć zapas papieru toaletowego, bo to towar deficytowy w miejscach, gdzie ludzi jest wielu.

Kuchnia

Najważniejsza część naszej kuchni to składana plastikowa skrzynka, w której lądują nasze zapasy i inne gadżety. W związku z moją dietą bezglutenową nawet zawsze zabieram za sobą chleb w drogę, a w długą podróż kilka bochenków. Do tego koniecznie herbata i kawa, polecamy też przekąski typu kisiel czy kaszka manna albo kukurydziana (bo bez glutenu). Resztę pozostawiamy waszym preferencjom, ale u nas zwykle lądują orzeszki, suszone owoce, mieszanka studencka, wafle ryżowe/kukurydziane i miód (trochę luksusu nie zaszkodzi).

Trochę jedzenia (głównie coś na drogę) przewozimy też w lodówce turystycznej, najzwyklejszej zasilanej mrożonymi wkładami. Różnie to bywa z możliwością mrożenia wkładów na samym kempingu, czasem trzeba się wykazać inwencją, nawiązać nowe relacje tu i ówdzie, więc staramy się nie kupować rzeczy na zapas. Czasem znajdzie się kemping, który oferuje ogólnodostępne lodówki, wtedy można poszaleć, ale to naprawdę rzadkość.

Mamy jedzenie, przydadzą się jeszcze jakieś naczynia. My mamy zawsze po kubku, płaskim i głębszym plastikowym talerzu i zestawie sztućców na głowę.  Polecamy też chociaż małą deseczkę do krojenia i dodatkowy ostry nóż. No i na koniec kuchenka – bez niej ciężko o ciepłe napoje. Każde rozwiązanie się sprawdzi, acz są wersję mniej lub bardziej wygodne i ekonomiczne. Przez lata jeździliśmy z dużą butlą gazową i przykręcanymi palnikami, w tym roku kupiliśmy kuchenkę spirytusową z zestawem garnków i naszym zdaniem jest to idealna opcja – lekka, mała i tania w użytkowaniu.

Do zmywania przyda nam się wcześniej już wspomniana miska – wrzucamy do niej brudne naczynia, gąbkę, płyn i do roboty. Później, szczególnie jeśli się nam spieszy, możemy też potrzebować ścierki lub ręczników papierowych.

Różności

Zacznijmy od rzeczy małej, ale bardzo ważnej tj. czołówki. Pomoże rozłożyć namiot po zmroku i może służyć jako lampka powieszona w namiocie czy na drzewie. Generalnie bezprzewodowe źródła światła, których nie trzeba trzymać w rękach, są mile widziane. Pozostając w temacie przewodów przyda się przedłużacz, żeby pociągnąć prąd ze skrzynki do namiotu albo chociaż w okolice. Na większości kempingów znajdziecie miejsca, w których można zjeść, ale najlepiej jest mieć własne składane stół i krzesła, żeby biesiadować na swoim kawałku trawy. Można do tego celu użyć ewentualnie pledu i zorganizować piknik. Wisienką na torcie będzie hamak, chociaż nie zawsze jest gdzie go powiesić, ale jak się da, to więcej do szczęścia już nie trzeba. No chyba, że powitalnego sznapsa od właściciela, jak w Sarajewie.

A co wziąć dla psa? O tym może napiszemy w przyszłości 🙂

Kategorie: podróże Tagi: