hercklekoty.pl » Na rower z psem
13 maja 2018

Na rower z psem

Zanim pierwszy raz wybraliśmy się na rower z psem, przeszukałam internet w poszukiwaniu patentów na przypięcie psa do wozu, ale nie znalazłam zadowalającej odpowiedzi. Może ktoś kiedyś będzie w podobnej sytuacji, mam nadzieję, że wtedy ten wpis okaże się pomocny.

Ale na początek kilka słów wstępu. Przede wszystkim, to o czym tutaj piszę, odnosi się do rekreacyjnej jazdy z psem, na względnie krótkich dystansach i w niewyśrubowanym tempie. Mimo wszystko, nie każdy pies nada się nawet do takiej aktywności – oczywista oczywistość. Pies musi być przystosowany do dłuższego wysiłku, musi mu to sprawiać frajdę i musi pamiętać o tym, że jedzie z przewodnikiem, czyli zna komendy i jest między nami więź, mówiąc przyziemniej. Podobno nie powinno się jeździć z psami wyjątkowo małymi/dużymi i z krótkimi łapami, ale pewnie znajdą się wyjątki.

Są psy, które instynktownie wiedzą, jak zachowywać się przy rowerze, ale inne będą potrzebowały czasu, żeby się oswoić i zrozumieć jak to wszystko działa (że pod koła roweru się nie wbiega, na przykład). W takim wypadku najlepiej zacząć od spacerów na smyczy, ale z rowerem, potem z psem przypiętym do roweru i w końcu wsiąść na rower i obserwując psa zwiększać lub zmniejszać tempo.

Trzeba też mieć świadomość ryzyka. Skupienie jest konieczne, w każdej chwili może się wydarzyć coś nieoczekiwanego (czyt. spotkasz rodzinkę dzików, z dziczkami maleńkimi jak wiewiórki). Nawet najbardziej usłuchany pies może się czegoś przestraszyć i wykonać nagły zwrot, wbiec pod koła itp. itd. W takiej sytuacji błyskawiczna reakcja jest konieczna, a i tak może się skończyć upadkiem. Takie sytuacje mogą się zdarzać nawet jeśli jedziemy bardzo wolno i trzeba mieć to cały czas z tyłu głowy.

A kiedy zdecydujemy się na pierwszą wspólną wyprawę, to koniecznie musimy mieć smycz/linkę z amortyzatorem, wygodne szelki, które nie krępują ruchów psa i zapas wody.

Najprościej

Chyba dwie najbardziej oczywiste miejsca na zamocowanie smyczy do roweru to rurka kierownicy albo rurka pod siodełkiem. Wypróbowałam obydwie i zdecydowałam się na stałe na drugą. Zaczynałam od kierownicy i było nie najgorzej, w takim scenariuszu pies ma więcej swobody, ale to może się okazać problematyczne dla rowerzysty. Pies świadomy tej swobody biegnie raz z prawej raz z lewej strony – na pewno da się nad tym z czasem zapanować i pewnie są psy, które pozostanę z jednej strony, ale takie są nasze doświadczenia. Poza tym z mojej perspektywy w takiej pozycji smycz może się dość łatwo zaplątać w szprychy/koło i ciężko jest złapać za linkę w razie awarii.

Część tych problemów znika, kiedy podepniemy psa pod siodełkiem. Naturalnie pozostaje wtedy z jednej strony roweru, najlepiej z prawej, na wypadek gdybyśmy mieli do przebycia jakiś fragment przy drodze z ruchem samochodowym. Smycz nie plącze się pod nogami ani kołami, pies biegnie też w dobrym położeniu względem roweru tzn. w połowie albo nawet bliżej końca. Linkę można też bez problemu złapać, żeby skrócić zasięg – możemy mieć taką potrzebę na węższych ścieżkach lub mijając się z innymi. Reasumując, polecam spróbować w ten sposób.

Żeby nie było niedomówień my korzystamy z linki z amortyzatorem, na obydwu końcach jest karabińczyk, a właściwie ogniwo skręcane. Linkę przypinam do pętli zrobionej z najzwyklejszego sznurka poliestrowego.

Z pomocą

Na rynku są też uchwyty, które mają w jakiś sposób zwiększyć bezpieczeństwo, acz wydaje mi się, że mogą wpłynąć co najwyżej na komfort jazdy. Bezpieczeństwo będzie raczej wzrastać z obyciem i nauką przydatnych komend. Niemniej jeśli ktoś byłby zainteresowany, to poniżej wrzucam trzy znane mi patenty:

  • najbardziej popularne rozwiązanie, czyli uchwyt do roweru w postaci rurki przyczepianej do ramy i w teorii przynajmniej zapewniającej odpowiednią odległość między rowerem a psem, przykład macie tu i tu trochę inna wersja
  • drugi sposób został stworzony raczej z myślą o bardziej zaawansowanych użytkownikach i znajdzie zastosowanie nie tylko przy rowerze (musicie zjechać na sam dół)
  • i na koniec metoda, która mi się najbardziej spodobała i nawet myślałam czy jesteśmy w stanie zrobić coś takiego samodzielnie, ale chyba póki co nie ma potrzeby

Można też oczywiście jeszcze wsadzić psa do koszyka albo wózka, jak dziecko, ale nie o tym tutaj. A Wy jak jeździcie z psem?

Kategorie: życie z psem Tagi: ,