hercklekoty.pl » Kuchnia: pasty do konga
2 października 2017

Kuchnia: pasty do konga

Raczej trudno znaleźć w internecie przepis na naprawdę fajną pastę do konga. Po polsku napisano to i owo, ale informacje są dosyć rozrzucone, a amerykańskie przepisy obfitują w składniki raczej luksusowe w naszej strefie klimatycznej. Dlatego postanowiłam zebrać to, co udało mi się znaleźć i wypróbować, uzupełnić to o własne doświadczenia i przedstawić Wam listę pomysłów na pasty do konga.

Dobra pasta to dla mnie taka, która ma prosty skład, nie zawiera zbóż i jest dosyć gęsta. Większość przepisów, o których możemy poczytać w internecie, opiera się na bananach, jogurtach, twarożkach, więc siłą rzeczy nie spełniają ostatniego warunku i mają formę bliższą płynnej. W propozycjach często pojawiają się też ser topiony i pasztet, które ma już lepszą postać, ale o ile pasztet może mieć niezły skład, to z topielcem jest już gorzej. Zresztą Ku praktycznie w ogóle nie je nabiału,

Pierwsza gęsta pasta jaką udało mi się stworzyć powstała dzięki przepisowi z bloga Świat według Bite’a i składała się w głównej mierze z ugotowanego korzenia pietruszki. Od razu przypadła mi do gustu, bo jest prosta w wykonaniu, tania i mięsista, a prażone ziarna słonecznika nadają jej fantastyczny aromat.

Inny przepis z tego bloga to pasta z ciecierzycy. Podeszłam do niego dość sceptycznie, bo chłopski rozum podpowiadał, że ciecierzyca nie jest wskazana dla psów. A jednak podawana w małych ilościach jest nieszkodliwa i wpływa korzystnie na układ trawienny. Pasta z ciecierzycy jest już trudniejsza do wykonania, bo warzywo samo w sobie jest suche i trzeba sporo oleju lub innego nawilżacza, by po pierwsze dało się to zmielić, a po drugie wyszła spójna masa, ale warto.

Kolejna opcja to pasta z wątróbki wypatrzona na blogu Filozof i pies. Konsystencja pasty może wyjść różna w zależności od rodzaju jabłka, ale jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, to dostajemy masę o najlepszej moim zdaniem kleistości. Jest to chyba ulubiona past Ku, ale z wątróbką, podobnie jak z ciecierzycą, nie można przesadzać, więc nie szalejemy.

Moim własnym odkryciem była pasta z batata. Musiałam szybko przygotować coś do konga, a nie miałam żadnego z powyższych składników, ostał się za to samotny batat, który po krótkim szorowaniu wylądował w garnuszku. Jeżeli macie więcej czasu i planujecie jakieś wypieki, to batata można też upiec. Ale uwaga, słodkie ziemniaki łatwo jest rozgotować, więc jeśli chcecie mieć pastę, a nie papkę, to uważajcie!

Podobną pastę uzyskamy z mojego ukochanego tobinamburu. Tak jak batata, wystarczy go wyszorować, a następnie ugotować lub upiec. Niestety, warzywo to wciąż nie jest zbyt popularne, więc i z dostępnością nie jest najlepiej, a do tego cena nie zawsze zachęca do kupna. Niemniej, jak już pisałam, topinambur ma zbawienny wpływ na układ trawienny, więc jeśli traficie na jakąś promocję, to bierzcie garściami, dla siebie i dla podopiecznych.

Wszystkie te pasty mogą stanowić tylko bazę do czegoś bardziej wyrafinowanego. Możecie je uzupełniać o dowolne dodatki (oczywiście z głową, biorąc pod uwagę ograniczenia psich brzuszków). U mnie są to najczęściej banany, kiełki, natka pietruszki, sporadycznie jogurt.

A Wy macie jakieś sprawdzone przepisy?

Kategorie: kuchnia Tagi: ,