11 czerwca 2018

5 typów psów, które mogą popsuć spacer (albo trening)

Kiedyś myślałam, że mając psa będę więcej spacerować i będę dzięki temu spokojniejsza, bo można sobie popatrzeć na ptaki, a po lekturze „Sekretnego życia drzew” to nawet bardziej na drzewa, oddać się zadumie i takie tam. Ale jak to zwykle bywa rzeczywistość trochę odbiega od wyobrażeń i czasem spacer może przysporzyć trochę nerwów, frustracji albo i nawet nowych siwych włosów.

Rzecz, która mnie najbardziej wkurza, to oczywiście komentarza innych w stylu: ale niech go pani puści! przecież on chce się tylko pobawić! biedny pies… niech mu da pani wody! itp. itd. To jednak nie jest rzecz charakterystyczna dla posiadania psa, bo zawsze znajdą się tacy, co wiedzą lepiej jak mamy żyć. Szczególne są natomiast spotkania na linii pies pies i chociaż winę za wszelkie niemiłe sytuacje ponoszą właściciele, to pisać będę głównie o psach, bo o nie w końcu chodzi. Od razu zaznaczę, że świetnie rozumiem, że nasze psy raczej nie są idealne i różne sytuacje się zdarzają. Jednak jeśli człowiek nie reaguje, nie dostrzega, że coś jest nie tak, w ogóle nie jest zainteresowany tym, co jego pies robi albo pozwala na to, żeby sytuacja powtarzała się regularnie, to mamy problem.

Wolne elektrony

Czyli psy, które biegają gdzie chcą i jak chcą. Właścicieli zwykle nie interesuje, co też ich pies robi w danym momencie, smyczy raczej nie używają, bo po co, za to jak chcą iść, a futro wcale nie, to mocno się denerwują, irytują i za każdym razem wydają się być zdziwieni takim obrotem rzeczy. Szczęście w nieszczęściu, zwykle takie psiaki chcą się po prostu bawić i nie jest agresywny, potencjalnie nie stanowi więc zagrożenia. Może jednak zrujnować niejeden trening, szczególnie jeśli pies, z którym ćwiczymy, dalej uczy się ignorować inne berki.

Kradzieje

Jedne psy specjalizują się piłkach, inne biorą wszystko jak leci, nawet miski silikonowe (serio). Mamy w okolicy labradora, który biega zwykle luzem i uwielbia wszystkie piłki, cudze najbardziej. Co gorsza właścicielom wcale nie jest łatwo mu taką zdobycz odebrać i podobno kilka piłek zginęło w czeluściach paszczy psa. Ku uwielbia biegać za piłkami, do tego jest samcem beta, więc jeśli piłka leży na ziemi i inny pies się do niej zbliża, to odpuszcza. Co innego jak ma piłkę w zębach, wtedy to trzeba uciekać! Tak czy siak, dosyć często padamy ofiarą takich kradzieży. Kiedyś machałam na tą ręką, ale ileż można.

Szybki numerek

Mam wrażenie, że z jakiejś przyczyny Ku szczególnie przyciąga do siebie takie typy i dlatego bardzo mnie denerwują. Chodzi o psy, które ciągle próbują przelecieć innego psa, nawet nie sukę. Jasne, w zabawie emocje czasem ponoszą, ale od tego jesteśmy, żeby interweniować w potrzebie, a tego często brakuje. Całkiem niedawno przybiegł do nas seter irlandzki znikąd i uparcie łapał Ku w wiadomy sposób. Nie reagował zupełnie na moje sprzeciwy, odpychanie, odchodzenie, nic. Po jakiś dwóch minutach pojawił się właściciel i wcale się nie spieszył, żeby do nas podejść i ukrócić moje cierpienia. A jak już zapiął psa, to powiedział tylko: oj, chyba jednak nie mogę go dalej puszczać. Koniec.

Agresja

Doświadczenie mówi, że małe białe psy, jeśli nie są w praktyce najbardziej agresywne, to próbują sprawić takie wrażenie. Zwykle jednak z tego powodu pozostają na uwięzi, więc to tylko w ramach dygresji. Tutaj będzie o psach, które biegają luzem i w idealnych warunkach pozostają neutralne albo i przyjacielski względem innych. Jednak nie żyjemy w laboratorium, więc zęby mogą pojawić się w każdej chwili, a zaraz później pretensje właściciela psa atakującego – naprawdę znamy takie przypadki. A jeśli do takiego psa dorzucić właściciela, który nigdy nie rozumie, że przeszkadza, że jego pies zabiera nam ciągle zabawki, to mamy lekki dramat.

Pijawki

Czyli psy ekstremalnie towarzyskie, chcą się bawić właśnie z Tobą i z Twoim psem i oczywiście Twoimi zabawkami i bez końca. Trzeba po takiego delikwenta przyjść i odciągnąć na siłę, ale zwykle za szybko ląduje na wolności i niespodzianka, znowu jest z Wami!

Macie podobne przygody za sobą, a może znacie inne przypadki?

Kategorie: życie z psem Tagi: