hercklekoty.pl » 5 rzeczy, które najbardziej lubię w moim psie
18 kwietnia 2018

5 rzeczy, które najbardziej lubię w moim psie

Kuky nie jest ideałem i chociaż jest coraz lepiej tj. prawie zawsze reaguje na przywołanie, nie zjada butów ani innych rzeczy, potrafi nie podejść do psa, to czasem próbuje nas przyprawić o zawał serca. Jest jednak kilka rzeczy, które sprawiają, że nie da się tego małego futrzaka nie kochać.

100% pozytywu, 0% agresji

Ku jest psem nastawionych do wszystkich ludzi i innych zwierząt pozytywnie (z maleńkim wyjątkiem, ale o tym na końcu). Nie ma wielkich oczekiwań i nie jest wybredny. Zadowala się głaskaniem, zabawą, czymkolwiek do jedzenia. Nie obraża się, nie złości (nawet prowokowany), deptany po ogonie przez dzieci tylko przesuwa się na bok, gwałtownie tulony pozostaje spokojny, dzielnie znosi każde szarpanie i nieskoordynowane klepanie. Nie zraża się, jeśli jakiś pies nie chce się z nim bawić. Jak jest atakowany, to ucieka i szuka ratunku u ludzi. Nie denerwuje się, jeśli jakiś pies zabiera mu zabawkę, zaczyna za nim po prostu biegać, bo bieganie jest ekstra. Ba, nie próbuje nawet wziąć swojej zabawki z ziemi jeśli widzi, że inny pies się zbliża i ma na nią chrapkę. Słowem: kochajmy i bawmy się!

Ale uwaga, Kuky nie toleruje przemocy, nawet słownej. Nie lubi właścicieli, którzy próbują dyscyplinę utrzymać machaniem smyczą, krzyczeniem i innymi. Nie podoba mu się, kiedy ktoś na kogoś krzyczy. Próbuje zaprowadzić porządki szczekaniem i warczeniem.

Jest cichy, acz potrafi śpiewać

Na całe szczęście Ku nie należy do psów szczekających na każdego innego psa, kota czy cokolwiek innego. Nie odpowiada też na zaczepki innych psów. Jeśli mijamy szczekające zza płotu psu, to jakby w ogóle ich nie zauważał. W bloku obok mamy psa, który nie dość, że szczeka prawie bez przerwy, to jeszcze szczeka paskudnie, brzmi to bardziej jak ślizgające się opony na mokrej drodze niż psi szczek, więc tym bardziej doceniam ciszę pod własnym dachem. Oczywiście nie znaczy to, że Ku nie szczeka wcale. Jest małym cykorem, więc czasem szczeka na dziwne dźwięki zza okna lub drzwi. No i jak wracam z pracy, a Ku zdąży to zauważyć przez okno. Wtedy jest lekki szał, ale z drugiej strony fajnie, że ktoś tak się cieszy na mój widok…

Za to dosyć często śpiewa. Potrafi wydobyć z siebie zaskakujące dźwięki, potrafi też zdumiewająco długo wydawać jeden dźwięk z siebie. Czasem śpiewa ziewając, ale głównie na myśl o spacerze, bo…

Umiłowanie dworu

…na dworze jest najlepiej. Nieważne ile razy i jak często wychodzilibyśmy na spacer, Ku zawsze cieszy się, jakby wychodził pierwszy raz i to po bardzo długiej przerwie. Odpowiada mu praktycznie każda pogoda i temperatura, w ogóle nie przeszkadza mu mróz, lubi się położyć nie śniegu i obgryzać patyka, sam śnieg to wiadomo łoł i łał, a upały, chociaż wyraźnie go męczą, dzielnie znosi. Dwa razy widziałam go średnio zadowolonego z bycia pod gołym niebem – jak lało okrutnie i jak spędziliśmy ze dwie godziny w relatywnie lekkim, ale nieprzerwanym deszczu – mi też się to wcale nie podobało…

Energia

Czasami jest jej za dużo i można mieć dosyć, ale w ogólnym rozrachunku cieszę się, że Ku zawsze się chce biegać, jeszcze raz biegać i znów biegać. Dzięki temu i pozytywnemu nastawieniu zdobył sobie serca wielu właścicieli psów. Nie raz słyszałam jak inni zachwycali się jego żywiołowością, szybkością, sprytem – serio, to nie jest reklama, tak jest 🙂 Spotkanie z Ku oznacza dla drugiego psa kupę zabawy (oczywiście o ile ten drugi jest w tym typie), a dla właściciela kilka godzin spokoju po spacerze, bo pies wraca do domu i pada jak dętka. Wszyscy zadowoleni!

A dla nas samych jest to z jednej strony mobilizacja do tego, żeby się więcej ruszać i ruszać też głową w poszukiwaniu zajęć, które w mądry sposób pozwolą Ku się wyżyć. Z drugiej strony możemy bez obaw realizować różne plany i zabierać ze sobą psa piesze i rowerowe wycieczki.

Mycie uszu

Tak z całkiem innej beczki. Nie zwróciłam na to uwagi u innych psów i być może nie jest to nic nadzwyczajnego, ale naprawdę UWIELBIAM obserwować Ku, kiedy czyści sobie uszy. Robi to z typową dla siebie delikatnością, dłubie łapą w uchu, wylizuje… może nie brzmi poetycko, ale jest cudne!

Kategorie: życie z psem Tagi: